dziennik elektroniczny2

A- A A+

 

Moją ulubioną książką, gdy dorastałam, była "Ania z Zielonego Wzgórza" L. M. Montgomery. Przeczytałam wszystkie części, a gdy dotarłam do ostatniej, zrobiło mi się smutno, że to już koniec przygód tej odważnej i mądrej dziewczynki. Z uwagą, czasem przerażeniem, czasem z podziwem śledziłam jej poczynania, gdy dorastała. Ucieszyła mnie także wieść o adaptacjach filmowych i serialowych tej ciekawej powieści w częściach. Najbardziej przypadł mi do gustu serial telewizyjny z Megan Follows w roli rudowłosej Ani. Mogłam, oglądając go, porównać moje wyobrażenia o przygodach dziewczynki z wyobrażeniami reżysera Kevina Sullivana. "Ania z Zielonego Wzgórza" to najciekawsza ze szkolnych lektur, jaką przeczytałam, oprócz "Małego Księcia". Drugą książką, w której się zaczytywałam to "Pollyanna" autorstwa amerykańskiej pisarki Eleanor Hodgeman Porter. Bohaterki obu powieści, Ania i Pollyanna, są do siebie bardzo podobne, może dlatego lubiłam te książki. "...ludzie są dokładnie tak szczęśliwi, jak myślą, że są"- mawiała Pollyanna i wymyśliła "grę w radość". Przeczytajcie i dowiedzcie się więcej o jej pozytywnym podejściu do życia. Serdecznie polecam!

pani Olga (anglistka)

---

Moja ulubiona seria książek z dzieciństwa  to ‘”Akademia Pana Kleksa”, „Podróże Pana Kleksa ”, „Tryumf Pana Kleksa” J. Brzechwy. Przeczytałam je chyba z 5 razy. Pierwszy raz w wieku 7/8 lat. Pierwsza część serii opowiada o niezwykłej szkole : kolorowy budynek Akademii  przy ulicy Czekoladowej (czekolada nie była wtedy powszechnie dostępna), uczony szpak, mur w parku, w którym znajdują się furtki do sąsiednich bajek itd. Uczniowie tej szkoły uczą się niezwykłych rzeczy np. leczą chore sprzęty, wyciskają sny do porcelanowych miseczek itd. Pan Kleks unosi się w powietrzu, gotuje dziwne potrawy, inicjuje fantastyczne przygody itd. Książka jest przepełniona magią, humorem i podbiła moje serce od pierwszej strony. Za każdym razem, sięgając po nią, zachwycałam się tym, z jak niezwykłą, fantastyczną historią mam do czynienia.  

Ponowna lektura  powieści Brzechwy, już w dorosłości, okazała się dla mnie  równie świetną przygodą.  Od mojego pierwszego kontaktu z książka minęły lata. W tym czasie przygody Pana Kleksa zostały zekranizowane,  powstał musical, wystawiane były przedstawienia,  ale książka   nadal  ma w sobie jakąś niezwykłą  świeżość, potrafi  zaskakiwać i przyciągać uwagę. „Akademia..” to szkoła marzeń, która z niezwykłą siłą uderza w wyobraźnię czytelnika  do dziś. Jest miejscem, w którym wszyscy chcielibyśmy się znaleźć . Jestem pewna, że pomimo upływu lat  i pojawieniu się  w życiu młodych ludzi wielu fantastycznych postaci np. Harry’ego Pottera, książka  nadal jest w stanie zachwycić współczesne dzieci. Przygody Pana Kleksa są ponadczasowe, wypróbowałam to na sobie i wszystkim młodym czytelnikom polecam zrobić to samo.

Izabela Zahorska-Klonowska

---

Idealną lekturą w takich okolicznościach przyrody mogą stać się „Dzieci z Bullerbyn”. Powstałe niedługo po drugiej wojnie światowej (1947-1952 r.) trzy tomy opowieści, w określonym kontekście kulturowym (Szwecja) i społecznym (życie chłopów), należą do klasycznych książek dla i o dzieciach, a poruszany w nich temat uroków dzieciństwa łączy czytelników z bardzo odległych zakątków świata, o różnorodnych doświadczeniach życiowych, bytowych i rówieśniczych. Przygody sześciu, a potem siedmiu dzieci, mieszkających w maleńkiej wiosce składającej się z trzech gospodarstw, ich codzienne zajęcia, zabawy, pomysły oraz drobne troski rozjaśnią uśmiechem twarz każdego czytelnika. Z przyjemnością można się zatopić w świat szaleńczych wybryków, przyjaźni dziecięcych i serdecznych kontaktów ze zwierzętami oraz ciągłego obcowania z przyrodą. W świecie tym, pozbawionym ciągłego nadzoru dorosłych, których życzliwa obecność gdzieś w tle nie krępuje dziecięcej wyobraźni i energii, jest czas na pracę i zabawę, na współpracę i rywalizację, na wyścigi i pomoc, na czułości i na obrażanie się, na naukę w szkole i na eksplorowanie okolicznych pól, łąk i lasów. Książki o Bullerbyn są napisane stylem lekkim i dowcipnym, a humor dziecięcy, którym zostały naszpikowane, często pozostaje niezrozumiały dla dorosłych, co jej autorka sprawdziła doświadczalnie.

Krzysztof Cylt

---

"Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery - książka do, której bardzo lubię wracać, początkowo bajka na dobranoc czytana przez rodziców, później z biegiem lat analiza każdej metafory, dorastanie razem z opowieścią. Poszerza ona spojrzenie na otaczający świat, nie jest już tylko książką dla dzieci i symbolem dzieciństwa, ale piękną opowieścią o miłości, przyjaźni o której tak często zapominamy w gonitwie otaczającego nas świata.

Weronika Zmudzińska

---

Najlepszy sposób na nudę to oczywiście książka. Tym bardziej, jeśli uczy ona zrozumienia i empatii. Taka jest właśnie niezwykła seria autorstwa Anieli Cholewińskiej-Szkolik pt. „Misia i jej mali pacjenci”. Każde opowiadanie przenosi nas do świata pewnej siedmiolatki, która wraz ze swoim psem Popikiem prowadzi Lipową Klinikę. Jest to miejsce, w którym chore zwierzęta otrzymują fachową pomoc, a my- czytelnicy, dowiadujemy się wielu rzeczy o świecie przyrody. Co więcej,  nasza Misia potrafi nie tylko leczyć zwierzęta, ale także z nimi rozmawiać! Dodatkową zaletą książki są niezwykłe ilustracje Agnieszki Filipowskiej- naprawdę warto je zobaczyć, żeby zrozumieć, jak płynące z nich ciepło dopełnia całości opowiadań. Przygody Misi to niezwykła lektura, idealna do wspólnego czytania z rodzicami, a także do doskonalenia samodzielnego czytania u młodszych uczniów. Gorąco zachęcam do zaprzyjaźnienia się z radosną Misią. Jej optymizm i wiara w dobro są naprawdę zaraźliwe, a to w dzisiejszych czasach zdecydowanie bezcenna wartość.

Angelika Krause

---  

„Baśnie” H.Ch. Andersena to książka mojego dzieciństwa. Wydanie z mroźną Królową Śniegu na sztywnej okładce. Do czytania baśni zachęcały mnie przede wszystkim ilustracje mistrza ilustratorów Jana Marcina Szancera. Zmarł rok przed moim pojawieniem się na świecie, w którym teksty Andersena są i będą nieskończenie aktualne. Obaj panowie potrafili wyczarować fantastyczne światy i zabrać w symboliczne podróże. Niezapomniane uzupełnienie dla uważnego czytelnika i oglądacza. Najczęściej czytałam „na nowo” „Królową Śniegu”. Baśń uczy, że nie należy się poddawać, trzeba dążyć do celu. Dobro zwycięża zło, a pomoc ukochanej osobie jest szlachetna jak diament.

                                                                       Joanna Kołaczyńska

Początek strony